wideo

Dlaczego przestałam być religijna? | Jak przetrwać w Kościele

14 listopada 2018

Kwadrans na temat kryzysu wiary. Bo dawno go Wam nie aktualizowałam.

Jak przetrwać w Kościele katolickim? Dziś kolejny film na ten temat :) Dajcie znać w komentarzach, co o tym wszystkim myślicie i czym dla Was jest chrześcijaństwo.

Polecam Wam też moje teksty na Aleteia.pl, które znajdziecie pod tym linkiem. Oprócz felietonów jest tam sporo wywiadów i artykułów różnej, ale chyba całkiem ciekawej treści.

Jeżeli jesteście ciekawych kolejnych moich filmów subskrybowanie mojego kanału YouTube. Jeżeli  chcecie, żeby nie ominął Was żaden filmik, kliknijcie grafikę dzwoneczka obok „subskrybuj” ;)

Zobacz inne wpisy

9 komentarzy

  • Reply Krzysiek 6 stycznia 2019 at 17:54

    Witaj Jola! Dużo w dzisiejszym świecie mówi się o miłości, o kształcie Kościoła Powszechnego, był synod na temat jak młodzi chcieliby widzieć Kościół. Słyszałem kiedyś piękne słowa: Święty Kościół grzesznych ludzi. I tak sobie myślę, że chyba właśnie tak jest, że w miejsce gdzie dokunuje się Ofiara, gdzie odpuszczane są grzechy, gdzie dokonują się przemiany serc, gdzie spływają ogromne Łaski- tam właśnie Szatan przez ludzką pychę, czasem nieumiarkowanie, a niestety i także (z czym nie mogę się pogodzić) ohydne czyny nieraz i samego kleru- chce tą Wspólnotę zniszczyć, osłabić, odebrać jej wiarygodność. Właśnie dlatego musimy bronić Kościoła jako skarbnicy Sakramentów i odprawianej Najświętszej Ofiary, przez którą właśnie stajemy z Bogiem twarzą w twarz. Często też wydaje mi się, że zbyt dużo się mówi- czego my oczekujemy od Kościoła Chrystusowego, a mało o tym jakie On stawia nam wymagania- nie bójmy się powiedzieć- trudne wymagania. Ale przecież jesteśmy na Jego obraz i podobieństwo- więc czemu nie mamy sprostać tym wymaganiom, stawiajmy poprzeczkę wysoko, bo przecież naszym udziałem mają być rzeczy Wielkie. Ja Cię rozumiem, że jesteś rozgoryczona jakimiś konkretnymi przypadkami, ale Miłość to nie tylko głaskanie po głowie i mówienie, że będzie dobrze, że jest super- często to są gorzkie słowa prawdy, tylko dobro wyrazi się właśnie przez słowa zatroskania, bo jeżeli upominać to z miłością, a nie żeby komuś „dowalić”. Zresztą intencję łatwo wychwycić. A przeciwstawną postawą jest utwierdzanie ludzi w grzechu, żeby tylko było miło i fajnie- bo ta postawa nie ma nic wspólnego z Miłością. Powiem Ci ze swojego doświadczenia, że warto z jednej strony znać swoją wartość i godność jako Człowieka, a z drugiej mieć pokorę wobec Stwórcy i własnych ograniczeń. Taka postawa pozwoli Ci otworzyć się na wiarę, da ogromną wolność wewnętrzną, obudzi zaufanie. Życzę Ci doświadczenia Bożej miłości, tak pięknego i mocnego, które wszystko w Twoim życiu przewartościuje, które będzie za darmo, a po jego doświadczeniu zapytasz- ‚Panie Jezu za co?, nie zasłużyłam”. Ale właśnie taki On jest, że tym którzy go proszą nie potrafi dać mało. A wtedy nie będziesz już potrafiła żyć bez Jego obecności, a po każdym zbłądzeniu, każdej ciemniejszej dolinie- będziesz chciała na nowo wrócić, jak dziecko do kochającego Ojca. I tego życzę. Pozdrawiam serdecznie

  • Reply Paulina 4 stycznia 2019 at 11:02

    Słuchając Ciebie przez te 15 min, czułam się jakbyś opowiadała o mnie, o moim życiu, o moim zacietrzewieniu i bogobojności. O lekach przed nieodpowiednimi czynami, słowami. Tak byłam nauczona, tak nakierowana. Pisząc to w tym momencie odczuwam lęk, nie potrafię określić przed czym, wewnętrznie. Dziwne uczucie. Taki spór. Z jednej strony wiesz ze bardzo kochasz Boga i chcesz wierzyć, a z drugiej nurtująca wątpliwość. Ta walka u mnie trwa już dobrych 9-10 lat. Z mężem nie wzięliśmy ślubu kościelnego, mamy dziecko. Jest ochrzczone po wielkich przebojach. CChcielismy tego. Trochę stoimy na rozstaju dróg. Trochę trąci to hipokryzja, wiem. Nie potrafię odnaleźć się w tej drodze. Nie jestem religijna, ale znam ewangelie „na pamięć”. Stoję przed murem i nie potrafię go ominąć. Rozumiesz o czym mówię? Jak długo jeszcze będę się wahać ? Nie wiem, ale wiem ze Bóg mi to wybaczy. Pozdrawiam Cie serdecznie

  • Reply Tomasz 17 listopada 2018 at 17:58

    Super podejście! Brawo a jednak nie jestem sam, są też tacy sami ludzie, dla których instytucjonalizm kościoła jest bardzo niezrozumiały. Dlaczego mam wybierać między złym i gorszym. Mając wolną wolę o ile to w chrześcijańskiej wierze jest możliwe, mam prawo decydowania o fakcie czy coś jest dla mnie dobre, czy nie. Nie widzę miłości Chrystusowej w kościele. Nie widzę księży, którzy idą z jałmużną tak, by prawa ręka nie wiedziała co robi lewa. Idą by zamanifestować, że Kościół jest atakowany, ale przez kogo i w jaki sposób. Kto dał księdzu możliwość mówienia mi, że coś jest dobre, a coś złe, skoro ten sam ksiądz sam popełnia błędy i ja nie mogę go oceniać. Ile wojem było w imię Boże, ile ofiar niosła ze sobą inkwizycja, ile osób dziś kościół odrzuca, bo inaczej postrzegają chory system wartości kościoła. Kto dał prawo tworzenia przykazań kościelnych.

  • Reply Beata 16 listopada 2018 at 10:21

    Dziękuję za szczerość i polecam:
    https://www.youtube.com/watch?v=OZvgguM3tNI

    Dużo światła Ducha św. i dobrych ludzi na około :)

  • Reply Paulina 15 listopada 2018 at 21:18

    ale ten komentarz Dominiki dał mi do myślenia.. bardzo ładnie napisane!
    a co do kryzysów… miałam ich wiele i długotrwałych..
    teraz mam wspaniałe nawrócenie i nigdy nie czułam się lepiej!
    co nie znaczy, że złe momenty i zachwiania się nie zdarzają..
    ale chyba.. na tym to polega… żeby pokonywać te trudności, trwać przy Jezusie, w relacji – nie tylko w chwilach uniesień..
    na tym chyba polega wiara… pewności nigdy nie będzie…….
    a poza tym, przypomniało mi się, jak ładnie powiedział kiedyś o.Szustak: bądź takim Kościołem jakiego oczekujesz!
    to my tworzymy kościół i jedyne co możemy dać, to siebie – siebie w najlepszej wersji samego siebie ;)

    pozdrawiam wszystkich
    Paulina

  • Reply s.Klara 15 listopada 2018 at 10:49

    Chrześcijaństwo to Jezus i relacja z Nim. Jezus po sto razy i poza tym i w tym wszystkim. To w Jezusie odnajdujemy wszystko. Polecam Ćwiczenia Ignacjańskie. W moim odczuciu Twoim problemem nie jest wiara ale źle pojętą religijność. Pozdrawiam.

    • Reply Jola Szymańska 15 listopada 2018 at 18:07

      Tak Siostro, o tym właśnie mówię w filmie :) Dziękuję, bardzo cenię ćwiczenia Ignacjańskie. Pozdrawiam!

  • Reply Podróżnik 14 listopada 2018 at 22:01

    Bez błądzenia nie ma zrozumienia :). Z analizy i obserwacji ludzkiej natury i ludzkiego postępu wynika. że niezadowolenie i zwątpienie pcha człowieka do przodu i dalszego rozwoju. To że człowiek jest wiecznie niezadowolony z tego co osiągnął i wynalazł sprawiło, że po wynalezieniu koła, wymyślił w długim ciągu samochód. To że człowiek wątpi, sprawia że szuka dowodów i odpowiedzi. Rozwija się intelektualnie i duchowo. Jesteśmy więc w drodze. Nie stoimy w miejscu. Jesteśmy w ciągłym ruchy. To nas wzbogaca i rozwija. Chwała zwątpieniu i niezadowoleniu :).
    Szukajcie a znajdziecie…

  • Reply Dominika Czajkowska 14 listopada 2018 at 12:37

    Bp Ryś przytoczył kiedyś bardzo piękną interpretację jednej z tajemnic Różańcowych – Znalezienie Pana Jezusa Świątyni. Maryja i Józef mieli pośród siebie Boga, ale pośród praktyk religijnych, zagubili go… Nam wszystkim też to się zdarza. Twoje doświadczenie odnoszące się do tej pełnej lęku religijności, znowu jest mi bliskie i znane. Przeżyłam coś podobnego, chociaż w trochę inny sposób. W pewnym momencie swojego życia niemalże odeszłam od wiary. Jednak potem odkryłam ją na nowo. Uratowała mnie rutyna, i konsekwentne chodzenie na niedzielną Mszę świętą, początkowo na ostatnią w mieście, spóźniona 20 minut, w ostatniej ławce. W końcu tam spotkałam żywego Boga. Po czasie doceniam więc wartość religijnej rutyny, nieraz tak nudnej! Widzę wartość w wymaganiu od siebie regularnej modlitwy itp. – bo modlitwa bazująca tylko na odczuciach jest po prostu płytsza. Jesteśmy ludźmi i czasem pewne przyzwyczajenie może okazać się zbawiennym miejscem działania łaski Boga. Dla mnie wiara jest relacją, ale jest też konsekwentnym wyborem budowania tej relacji. Nie wiem czy jestem religijna, bo trudno mi określić co to tak naprawdę oznacza. Jednego jestem pewna, nie możemy całkowicie zdeprecjonować rutyny i pewnych powtarzalnych, schematycznych praktyk. O. Joachim Badeni powiedział, że każda Babcia klepiąca zdrowaśki z różańcem w ręku ma kontakt z Absolutem. Wiara to relacja, ale to też wyzwanie i to też wymaganie od siebie – o ile jest świadomym wyborem. Co do Kościoła – Kościół jest święty, bo święty jest jego Założyciel. Pięknie to odzwierciedla Sakrament Małżeństwa, który ma oddawać miłość Chrystusa do Kościoła. On oddał swoje życie za Kościół i to wystarczający powód by Kościół szanować. Jezus widzi to bagno które jest w Kościele i w nas, ale oddał za to życie. I to jest święte. Dlatego prywatnie myślę, że Kościół można i trzeba krytykować, ale nie można go obrażać. I najważniejsze jest to, od czego zaczęłam; by w tych wszystkich praktykach religijnych nie zgubić Chrystusa. Bez niego nic nie ma sensu, kapłaństwo nie ma sensu, sakramenty nie mają sensu. Nie można mówić o Kościele bez Boga. A czym jest Kościół bez Boga doskonale pokazał film „Kler”. Więcej Boga w Kościele i o Kościele. Pozdrowienia i dużo światła na czas kryzysu ;-)

  • Napisz coś od siebie