dusza

Ja i moje kredki

2 czerwca 2014

Mam się fajnie, najfajniej… i się tego nie wstydzę. Jestem szczęśliwa. Jak to zrobiłam? Nie wiem, sama mogłabym sobie tylko palcem w bucie pogrzebać. To w Niebie siła.

Ja po prostu szłam i idę sobie małymi kroczkami. Kiedy potrzebuję, płaczę. Kiedy chcę, śmieję się. Kiedy mam ochotę, pukam się w czoło. I mam gdzieś to, co się komu „wydaje”.

Lubię

Lubię rozmawiać, tworzyć, motywować. Przekonywać ludzi, że ich przyszłość zależy od ich małych decyzji, a nie od wyborów do Europarlamentu. Nic nie zmieni się, jeżeli nie ruszą czterech liter i się nie wysilą, nie zaryzykują. A jeżeli ruszą… zmieni się wszystko, bo zmienią się oni sami. Lubię tworzyć, bo sprawia mi to przyjemność. Lubię rozmawiać, bo mnie to rozwija, rozwija moją wrażliwość, poszerza horyzonty, a przede wszystkim sprawia, że dobrze się czuję. I w ogóle, wbrew pozorom, jakie mogą sprawić poniższe akapity, ja bardziej w życiu lubię niż nie lubię, bo… tasuję rzeczywistość i w miarę możliwości dopuszczam do siebie tylko to, co warte kontaktu.

Kocham

Kocham swoje życie, dokładnie takie, jakie ono jest w tym momencie. Nie mam rzeczy ani pieniędzy, mam wiele więcej. Miłość, pasje i marzenia, a nade wszystko opiekę najlepszą na Niebie. Nie było tak zawsze. Umarłam już kilka razy, z różnych przyczyn – z wycieńczenia, rykoszetem, trucizną podawaną dzień po dniu… Nie poddałam się jednak i w końcu, po wielu latach, zaczęłam wygrywać. Dziś kocham każdy moment, a małe „porażki” skutkują u mnie niesamowicie pięknymi odkryciami.

Bawią mnie

kłótnie. Bawią, bo w 99% są niemerytoryczne, prowadzone przez osoby niekompetentne w danej dziedzinie, i bardzo często są kłótniami o coś innego, niż pozornie być się wydają. Nie chce mi się na to patrzeć, ani się wtrącać. Mnie interesuje prawda i rzeczywiste fakty, a nie opinie pozbawione jakiejkolwiek realnej podstawy i nie niosące za sobą żadnych konkretów. Moją reakcją w takich dyskusjach może być jedynie równie bezsensowne co one same „pozdro 600”.

Irytuje mnie

Irytuje mnie ludzka głupota. Głupota, bezmyślność, zamknięcie swojego mózgu w zardzewiałych ramach wkurza mnie jak nic. Szczególnie, że głupota jest, nie przymierzając (sic?), napięta jak pośladki w miejscach, gdzie nawet król chodzi piechotą. Poza tym, jest zamknięta na wszystko wokół, bo przekonana o własnej wyższości… i to jest w niej najbardziej żałosne. Człowiek głupi nie potrafi żyć swoim życiem, bo nie potrafi żyć. Musi więc raczyć swoim likierkiem wątpliwego aromatu wszystkich wokół. Najsmutniej, gdy głupie rzeczy mówią osoby inteligentne, które się zamotały i za Chiny Ludowe nie przyznają: sorry, nie ogarnąłem.

Boję się

Boję się egoistów. Egoizm totalny, czyli nie tyle skupianie się na własnych korzyściach, co nie branie pod uwagę innych ludzi jest najgorszą z chorób i największym niebezpieczeństwem dla szczęścia. Chodzą sobie po Ziemi tacy, którzy muszą się wyładować na kimś słabszym, żeby mu jego nicość objawić, a własną chwałę uwypuklić. Wszak sprawiedliwie, a jakże! Takim cwaniaczkom-spryciarzom dziękujemy. Niech spadają na drzewo.

Ratunek

Ratunkiem jest zaufanie Bogu i życie. Konsekwentne, ciche, pracowite trwanie w Miłości jest receptą na zło i najdotkliwsze odrzucenia. A może nie chcesz już żyć? Oddaj wszystko Duchowi Świętemu (tak, właśnie takie beznadziejne, jakie jest), zamknij się w pokoju z dobrą książką i… marz. Mówię serio.

Zobacz inne wpisy

1 odpowiedź

  • Reply urtica 4 czerwca 2014 at 22:24

    Tylko pogratulować takiego nastawienia, siły, walki, zachwytu życiem i zgody na to jakie jest! To jest piękne świadectwo!
    Tylko tak czasem jest, że boimy się marzyć, boimy i nie potrafimy oddać..

  • Napisz coś od siebie